Smutny Pezio
Ara aka Sydney | 13-06-2009 | 01:54
Długo czekałem na powrót starego stylu Pezeta. Nowy album tytułem -
“Muzyka Emocjonalna“, zachęcił mnie do sprawdzenia co tam Pezio stworzył.
Cały album ma trzynaście tracków, pechowych?
Zaczynam :
Pierwszy kawałek - “Noc i dzień (Remix)“, gdzie gościnnie udziela się brat Pezeta - Małolat, już samymy bitem jak i tłem - ciekawym, można powiedzieć nawet ambientowym “fxp”. Troche mi przeszkadzają te Clapy nie wiem czemu. Głos Małolata jak i flow zawsze mi sie podobały, może nawijać o niczym jak na swoim albumie, o sąsiadach czy koksie, a i tak dam głośniej volume.
Dwójka - “W moim mieście” - Refleksyjnie od samego początku… i już koniec, kawałek tylko 2 minuty, a szkoda.
Numer 3 - “Źrenice” - “chciałbym z tobą pójść, lecz nie umiem stawiać kroków” - i kilka innych linijek o tym jaki to jestem twardy, zimny i zniszczony przez ten świat. Dobry ! Lubie takie
IV - ” Widzę Jej obraz” - kawałek chyba o straconych szansach i przeznaczeniu. “Nie chcę, żeby wyszła” - chyba jednak mimo wszystko “wyszła” na zawsze.
V - “Ciemno” - Znów ciężkie życie, jaki bym chciał być, a jaki jestem naprawde. Lubie jak Pezet buduje wersy i akcje, szczególnie w takich kawałkach jak ten to czuje. Mimo wszystko jak na piąty track z albumu , to na razie za mało tekstu a za dużo bębenków i efektów (kawałek ma 5:35 a od 1:30 kończy się wokal). Zobaczymy dalej.
Numer VI - “Spadam” - Początek, dobra perkusja. Nie wiem co się stało pomiędzy Nim a Nią, ale wyznania w stylu “Kocham Cie , Kocham , wciąż Cie kocham kurwa” chyba średnio załatwią sprawe.
VII - “Nie tego chcę” - Taka ponura wstawka czego on “nie chce”. Chyba naprawde Pezet przechodzi ciężkie chwile jeżeli mówi - “W dupie mam już tą muzykę…“. Nic więcej się tu nie dzieje .
nr 8 - “Światła zgasły” - vinyla trzaski w tle. Podkład z chropowatym dźwiękiem. Jest dobrze. Klimat tekstu znowu szary, nawiązujący jak reszta do tej Panny X. Fajna opcja z tym wymienianiem co by mogli razem robić, “Leżeć razem na dywanie”. Ten track na razie najbardziej mi przypada do gustu z tego całego “żalenia się” do mikrofonu.
IX - “Nieważne ” feat Rychard - To już na youtubie sie gdzieś walało. Mała zmiana stylu. Robi się trochę pozytywniej już przez sam podkład gitary akustycznej. Nie spodziewałem się, że nawiąże na płycie do wszechobecnego kryzysu. Ale skoro nawet Pezet o nim wspomina, to musi być naprawde źle. Wszystko takie dziwne, ten kraj, to miejsce…
Podoba mi się wers “Pomyśl o nas , naprawde ciężko nam się będzie nie rozłączyć”. Refren troche jak z jakiejś rockowej płyty, Metallici czy czegoś. Daje rade
Ciekawe!
Numer Dziesięć, numer 10 - “W moim świecie” remix nr2. - Mocna stopa w tej wersji, jest agresywniej. Mimo wszystko, Ona znowu wychodzi…
XI - “Spadam - remix Zjawin“, bardzo dynamiczny. “dobrze, że nie wiesz co u mnie bo pękło by Ci serce“. - Jeśli Ona odsłucha ten album, to mam nadzieje, że w apteczce ma jakiś Beta blocker, czy relanium. Ciekaw jestem jaki efekt ta płyta wywrze na tej Pani X . Tego się chyba nie dowiem, bo do końca zostały 2 kawałki i są już to tylko remixy wczesniejszych.
XII - “Nieważne” - znów 2ga wersja zjawina. Przyjemna, wolna, tyle.
XIII - “Spadam “- w remixie Czarnego - akordy fortepianu w tle, “Nie ma cię kiedy wszystko łamie się na pół…“.
Jakiś bonusik leci po kawałku nr13. całkiem przyjemne pożegnanie.
Reasumując, album lepszy od poprzedniego. Jednak tak naprawdę to co Autor nam przekazał, zmieściłoby się na 15 minutowej epce. Szkoda, że tak mało jakichś pozytywnych przebłysków w stulu “Nieważne”. Wiem , wiem, płyta na pewno taka miała być i w ogóle. Ale jak dla mnie jest za monotonna, za smutna, za szara. Liczyłem na więcej.
Ej Pezet, nagraj jakąś seniorite.
Wiem, nagrałeś na poprzedniej płycie.
Ocecna 3+/5 - “Mimo wszystko kocham cie za przeszłość…”





